HISTORYCZNE PRZYKŁADY

Szukając historycznych przykładów ochrony za pomocą czerwo­nych nici, natrafiamy na najbardziej zdumiewające relacje o takich „ogradzaniach”. Odnosi się przy tym wrażenie, że ma się do czynie­nia nie tylko ze śmiesznymi formami starożytnej tradycji, lecz z od­kryciem fenomenów sugestii czy nawet parapsychologii.Święte miejsca chronione były od najdawniejszych czasów przez „zakreślanie”, wykonane czy to przez okrążanie, objeżdżanie czy zaorywanie. Znamy wiele kościelnych zakazów skierowanych prze­ciw temu pogańskiemu zwyczajowi. Niektóre z tych starożytnych obyczajów przetrwały jednak w przebraniu chrześcijańskim. Jesz­cze dziś obchodzenie i objeżdżanie należą w wielu okolicach do koś­cielnego rytuału. „Otaczanie” miało najwidoczniej na celu zamknięcie świętości i chronienie jej na zewnątrz. Należy przyjąć, że wyobrażenie to stale się pojawia albo od najdawniejszych czasów tkwi immanentnie w człowieku, czyli że mamy tu do czynienia z archetypem, jak to okre­ślił C.G. Jung.

MAGIA CZERWONYCH OGRODZEŃ

Nie wiemy, kiedy cmentarze, place sądów, ale i place zabaw za­częto określać jako „czerwone miejsca” i znaczyć je czerwonym ko­lorem. Ślady prowadzą do czasów prahistorycznych.Do dziś czerwony kolor wiąże się z sądownictwem. Na wielu uniwersytetach jeszcze dziś czerwień jest kolorem prawników. Się­gając w odległą przeszłość, znajdujemy trzy źródła powiązań jurys­dykcji z czerwonym kolorem:Czerwień jest kolorem krwi, a w średniowieczu wykonywanie wyroku połączone było często z rozlewem krwi.U starożytnych ludów — na przykład u Germanów — sądy czy zgromadzenia ludowe odbywały się na kurhanie grobowym, przed piramidą grobową, przed czerwono barwioną stelą grobową czy po­malowanym na czerwono palem drewnianym. Związek jest tu oczy­wisty: chciano wobec zmarłych wykazać się uświęconym tradycją zachowaniem oraz powołać zmarłych na świadków i pomocników.Tereny sądowe wytyczano czerwoną wstęgą, czerwoną nicią lub zielonymi gałązkami. Germańskie ludy mówiły o „Rotgard”, czerwono ogrodzonym miejscu. Zapewne to czerwone ogradzanie związane było z tym, że chciano to miejsce spokoju, będące równo­cześnie miejscem wiecznego odpoczynku, wyróżnić, ale i chronić.

OBSERWACJA BADACZY

Niektórzy badacze interpretowali czerwonego rycerza jako obraz duszy. Ale i oni zwracają uwagę na postać zmarłego zawinię­tego w czerwony całun. Czarni rycerze z bretońskich podań przeci­wstawialiby się tu czerwonym rycerzom.Z tym poglądem należy się zgodzić: wiemy, że na rozległych te­renach Europy świta starożytnych bóstw zmarłych ubrana była na czarno. Czarni wojownicy pojawili się później, gdy kolorem zmar­łych stała się czerń.Szczególnym problemem w legendzie Parsifala jest zabicie czer­wonego rycerza. W interpretacji tego zabójstwa Chrestien de Troyes i Wolfram,von Eschenbach różnią się między sobą. Pytanie o grze­szność tego postępku nie podlega dyskusji u Celtów. Wolfram wys­nuwa z tego osobisty dylemat jednostki. Parsifal zwycięża czerwo­nego rycerza nie wiedząc, że był z nim spokrewniony. Staje się więc „winnym bez winy”.Znając symbolikę barw wiemy, że to „zabicie” wyraża prawdo­podobnie tylko „zmianę”. Pogański, przedrycerski — „czerwony” przewodnik zmarłych ustępuje miejsca w świecie chrześcijańs­kim, celtyckim, „czystemu” rycerzowi Graala. Średniowiecze było przecież epoką symboliki barw. Jest więc możliwe, że również i zmiana religijnego światopoglądu znalazła wyraz w tych symbolach barwnych. Dla Wolframa znaczenie pierwszoplanowe ma jednak problem ludzki.

CZERWONY RYCERZ

W dzisiejszych badaniach wychodzi się z założenia, że postać króla Artura powstała z dwóch różnych wątków.Jest on „ostatnim wojownikiem”, który przeciwstawia się wdarciu obcych ludów na obszar zasiedlony przez Celtów, a więc ostatnim bohaterem celtyckiej Bretanii. Pozostali przy życiu Celto­wie żywili cichą nadzieję, że król ten nie zginął i kiedyś przywróci znów świetność celtyckich ludów.Rycerze okrągłego stołu łączą w sobie wątki przedchrześcijań­skie z wyobrażeniami chrześcijańsko-rycerskimi. Religioznawcy zwracają uwagę na to, że postać iryjskiego bohatera Finna stopiła się z postacią Artura, obie bowiem przedstawiały przewodnika „dzikich łowów”, który z wielką świtą szalał po lasach.W legendzie o Parsifalu występuje czerwony rycerz. Zgodnie z tym, co powiedziano poprzednio, czerwonym przewodnikiem mu­siał być sam Artur, ale w tym miejscu akcję wyznacza już chrześci­jańskie dziedzictwo myśli.Czerwony rycerz jest „krewnym króla”. Jego nieokrzesany spo­sób bycia wskazuje na przedrycerskie czasy. Myśli tylko o walce. Teraz — w chrześcijańskich czasach — zostaje przez „czystego pro­staczka” pokonany i zabity. Parsifal przejmuje z „przyzwoleniem” króla Artura — „starożytnego boga burzy” — czerwoną zbroję: sta­je się dziedzicem dawnego czerwonego boga. Ale jego droga prowa­dzi do Graala.

KRWAWE WALKI

Warto przypomnieć, że również krwawe walki gladiatorów w starożytnym Rzymie nie były ani „zawodami sportowymi”, ani wi­dowiskami dla żądnych sensacji obywateli, lecz stanowiły pierwot­nie akt sakralnej ofiary. Rzymianie przejęli te religijne zwyczaje od Etrusków jako igrzyska na cześć zmarłych. Dopiero w czasach cesa­rstwa stały się one — poczynając od walk gladiatorów ku czci Ceza­ra — dorocznymi uroczystościami państwowymi.Nie ulega kwestii, że w legendzie o Parsifalu chodzi głównie o problemy religijne, których podstawą jest przejście od światopoglą­du pogańskiego do chrześcijańskiego. Dla człowieka średniowiecznego było całkiem zrozumiałe, że da­wny, widziany w czerwieni przewodnik zmarłych, noszący czerwo­ny rynsztunek i „wyzywający cały świat na bój”, ma go teraz prze­kazać czystemu, gardzącemu śmiercią chrześcijańskiemu poszuki­waczowi Boga.

BARWIĆ NA CZERWONO

Również etymologia słowa „Zaubem” (czarować) odzwierciedla przedchrześcijańskie składanie ofiar z krwi lub barwienie czerwo­nym barwnikiem. Staronordyckie słowo „taufr” („Zauberei” — czarowanie lub chroniony przedmiot) jest spokrewnione z staroan- gielskim „teafor”, co znaczy „czerwona kredka” (lubryka) lub ogól­nie czerwona barwa. Słowo „taufr” należy jednak porównać ze sta­roniemieckim słowem „zoubar”, równoznacznym ze słowem Besch- wórung (zaklinania).Sens „czerwonych” pochówków wyjaśnia rzymski pisarz Warro (Marcus Terentius Varro, 116-72 p.n.e.), który całą wiedzę swoich czasów zamknął w swego rodzaju encyklopedii. Warro zwraca uwa­gę, że zwyczaj rozdrapywania twarzy przez wdowy w czasie pogrze­bu mężów ma na celu zaspokojenie „podziemnych bóstw” wido­kiem krwi. Niegdyś z tego samego powodu składano krwawe ofiary na grobach. Przodkowie zabijali z tych samych przyczyn nawet lu­dzi. Ale, jak przyznaje otwarcie autor, zabijanie zwierząt, a nawet ludzi jest za kosztowne i samo w sobie okropne, zamieniono to na posypywanie szat i całunu krwistoczerwoną barwą

WSZELKI STRACH

A więc przywiązał proporczyk do swej lancy jako symbol walki i zwycięstwa. Duńczycy, idąc w bój, obwijali swoje hełmy czerwony­mi nićmi. Za tym zwyczajem kryją się wprawdzie jeszcze inne magi­czne względy aniżeli tylko zapewnienie sobie zwycięstwa. Być może to „obwiązywanie” miało zabezpieczać hełm i głowę od zranienia. Gdy poznamy stary zwyczaj opasywania nićmi, interpretację taką uznamy za najbardziej właściwą.Symbolem zmarłych współzawodników lub oznaką zwycięstwa i walki będzie też czerwona tarcza, o której słyszymy w pieśni o Helgem, zabójcy Hundinga. Tylko ten bohater mógł ją zbudzić, któremu „obcy był wszelki strach”. Można tylko przypuszczać, że znaczenie miały tu albo obie barwy śmierci — czerwień i biel, albo miała to być alternatywa dla zdobywającego bohatera: „odwaga lub śmierć”. Na koniec można by jeszcze rozważyć, czy pradawne barwy miłości i płodności, mia­nowicie czerwień i biel, nie miały tu zadziałać swą magiczną siłą.

KREW I SIŁA

Czerwień — krew — zwycięstwo lub czerwień — siła — zwycięstwo są skojarzeniami, które znaleźć można w różnych okresach i u róż­nych ludów na kuli ziemskiej. Pojawia się czasem pogląd, że w „prahistorii” zwycięzca smarował się krwią swego przeciwnika, by przywłaszczyć sobie jego siłę. Przerażenie, wywołane takim wyglą­dem u przyjaciela lub wroga, musiało w dużym stopniu wzmocnić prestiż zwycięzcy.Już w Starym Testamencie występują takie skojarzenia. Sam rdzeń ’dm czerwieni w języku hebrajskim pozwala przypuszczać, że istnieje związek semantyczny ze słowem dam (krew). Jehowa miał jako „wódz wojsk” nosić czerwone szaty.„Tarcze wojowników, którzy spowodowali upadek Asyrii, są po­malowane na czerwono” (Nan. 2,4). W Wulgacie, co prawda, za­miast czerwonych są tarcze ogniste (ignitus), ale nie znano tu może znaczenia czerwieni jako barwy przynoszącej zwycięstwo.Ludy germańskie znały dobrze wagę czerwonej barwy dla walki, siły i zwycięstwa. W Sadze o Didreku, Didrek, Hildebrand i Her- brand mają czerwone tarcze.W Pieśni o Nibelungach jest ustęp (1595,3), w którym Folker tak przygotowuje się do walki z margrabią: „przywiązuje on także do drzewca znak, który był czerwony”.

PRADAWNY SYMBOL ZWYCIĘSTWA

Jak już wspomniano, czerwony kolor — czy szczególnie skutecz­ne czerwone światło — działa na człowieka stymulująco. Inaczej mówiąc: czerwony kolor pobudza sympatyczny układ nerwowy. To powoduje uaktywnienie organów, które funkcjonują jako „pomoc­nicy w sytuacjach alarmowych”. Następuje tu m.in. wydzielanie andrenaliny, podniesienie poziomu cukru we krwi, podniesienie ciśnienia, parcie krwi do serca, zwiększenie zdolności reakcji.Subiektywnie przeżywa się to jako wewnętrzną gotowość do walki lub ucieczki spowodowaną napięciem i zwiększeniem energii. Te re­akcje na czerwony kolor są zapewne nieznaczne, ale to wystarcza, by ów ślad oddziaływania określić jako „istotny”. Ta nieznaczna, ale przecież wyczuwalna mobilizacja oraz gotowość do walki, ucie­czki i reakcji czynią czerwony kolor symbolem wszystkich sytuacji związanych z walką. Krew ma wiele asocjacji z walką, śmiercią i zwycięstwem.

SYMBOL WALKI I OBRONY

Jest odra­żający, niezwykle silny, wydziela obrzydliwy odór, zieje dymem i ogniem. Zabicie go wywołuje nie tylko uczucie radości i daje poczu­cie bezpieczeństwa, lecz staje się również magicznym rytuałem ofiar­nym. Ofiara z wylanej smoczej krwi przynosi błogosławieństwo.Jak podaje Richard Wolfram, jeszcze dziś istnieje powiedzenie „Smocza krew jest dobra na wszystko! ” Idea ofiary staje się bar­dziej wymowna, kiedy słyszymy, że w południowych Niderlandach podczas „walki ze smokiem” krew musi spływać na specjalny ka­mień. Uczestnicy tego zwyczaju zagrzebują potem ten kamień ofiar­ny w głębokiej tajemnicy na okres roku.Smok był również symbolem walki i obrony u Normanów. Któż nie zna zdobywczych, niosących śmierć „łodzi-smoków”, które do­cierały na południową Ruś, do Anglii, do Normandii czy na Sycylię? Richard Wolfram zwraca też uwagę na „wężowe smoki” zdobiące szczyty dachów od Tyrolu aż po Norwegię. Ozdoby te przenikają i do wnętrz domów. Od Szwecji poprzez środkowe Niemcy aż po Au­strię pod pułapem spotyka się tzw. Ladenschlange. Od łodzi wikin­gów aż do relikwiarzy smok „grozi” śmiercią i zniszczeniem wro­gom i łupieżcom! Smok taki jest przeważnie pomalowany.