W CELU BEZPIECZEŃSTWA

Tak natrafiamy na ogrodzone sanktuarium już w germańskiej świątyni w Upsali, znanej nam z opisu biskupa Adama z Bremy z lat 1074-83. Świątynia miała być zbudowana w stylu drewnianych ko­ściołów nordyckich. W jej wnętrzu znajdowały się posągi bóstw: Odyna, Thora i Freyr.Od czasów chrystianizacji spotykamy się z „ogradzaniem” mają­cym na celu bezpieczeństwo kościołów. Niektórzy naukowcy w swojej systematyce odróżniają ogradzanie kościołów od ogradzania miejsc germańskich zgromadzeń ludowych (ting), sądów i walki. Ogradzanie kościołów miałoby wynikać z „pobożności”, a innych miejsc — z „prawnych zasad” . Te pedantyczne rozgraniczenia są raczej nieistotne, bowiem siedziby prawa miały też zawsze charak­ter religijny. Na grobach przodków odbywały się zgromadzenia, wymierzano sprawiedliwość. Na uświęconych miejscach ogrodzo­nych zielonymi gałązkami łub czerwonymi wstążkami staczano walki ku czci zmarłych i bawiono się. Rosgarts, przemianowane pó­źniej na Rosengarten („ogrody róż”), obwiedzione były, jak podają legendy, czerwonymi nićmi. Przypomnijmy choćby „ogród różany Laurinsa”..Gdy czerwony kolor w kulcie zmarłych z czasem tracił swe zna­czenie, zaczęto „ogradzać” również i innymi kolorami, i materiała­mi. Tak więc niektóre kościoły, poświęcone zwłaszcza świętemu Leo­nardowi, ogradzane są żelaznymi łańcuchami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *