Rodzaj wspólnej edukacyjnej zabawy

Wielu ludzi wychodząc z pracy zabiera swój komputer do domu, choć niemal pewne jest, że z niego nie skorzysta­ją. Ba, są tacy, którzy nie potrafią się z nim rozstać nawet podczas wakacji. Jak to wytłumaczyć? To oznacza, że już włączyli komputer w obszar Ja. Człowiek nie jest raczej skłonny, by dobrowolnie rozstawać się ze swoją nerką, sercem lub kawałkiem pamięci. Tak właśnie niektórzy traktują komputer. Nie chcą ryzykować, że ktoś go zabierze lub będzie bez powodu w nim manipulował. W dużych biurach, gdzie każdy ma dostęp do poczty ele­ktronicznej, ludzie prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiają; komunikują się między sobą pisząc do siebie e-mailem. Znam takich, z którymi można się porozumieć wyłącznie tą drogą, ponieważ przestali odbierać telefony. Twierdzą, że zabiera to zbyt dużo czasu. Czy to aby nie przesada? Można posunąć się jeszcze dalej. Dla jednego z czasopism kom­puterowych komentowałem niedawno tekst o rodzinie, w której każdy ma swój komputer. Wszystkie razem tworzą sieć, która słu­ży do komunikowania się między pokojami. Tłumaczyli wpraw­dzie, że traktują to jako rodzaj wspólnej edukacyjnej zabawy, że zdarza im się wyłączyć komputery i pojechać razem na narty, nie­mniej jednak jest to rzeczywiście niepokojące zjawisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *